O poniżaniu, czyli kiedy jesteś kretynem

O poniżaniu, czyli kiedy jesteś kretynem

Siedziałam na domówce u znajomych. Sporo ludzi, a jeszcze więcej wódki. Jakieś nowe twarze.

Temat się toczył. Znajomy zaczął opowiadać historię, jak to wyszedł na głupka przed ekspedientką w sklepie, posypując głowę popiołem i stwierdzając, że zrobił z siebie blondynkę. Wszyscy się zaśmiewali tylko jego dziewczyna ze śmiertelną powagą stwierdziła, że jest idiotą i kretynem. I że wstyd z nim gdziekolwiek wychodzić. Jego d z i e w c z y n a. Czyli ktoś z kim budujesz związek i z kim prawdopodobnie wiążesz przyszłość, resztę życia.

W tym momencie przypomniałam sobie podobną sytuację, gdzie na innym spotkaniu wydarzyła się bardzo podobna sytuacja z tą różnicą, że role się odwróciły – ona opowiadała o czymś z przejęciem, a on kwieciście stwierdzał, że pierdoli.

Nasuwa się więc jedno pytanie – po co jesteś z osobą, która jest idiotą, kretynem, a w dodatku „pierdoli”? Jak to jest, że spędzasz czas z osobą, której nie możesz słuchać?

W sumie jest w tym trochę prawdy. Że jest idiotą i kretynem. Ale ten, który nazywa swoją drugą połówkę takimi epitetami.

W związku musicie być jednością. Perfect couple. Macie się wspierać, macie być za sobą murem. Macie być sobie ostoją w każdej sytuacji i musicie być tego pewni. Jeśli jesteś na zakupach i twój partner w sklepie zaczyna się targować to wolno ci szturchać i mówić, żeby się opanował, bo to wstyd tylko masz przytaknąć i zapytać, czy nie dostaniecie jeszcze większego rabatu, bo robicie tu zakupy co tydzień. Jeśli twój partner wykłóca się z budowlańcem, że paski na ścianie są krzywe to nie masz mu mówić „daj spokój to tylko paski” tylko mu wtórować. A wiesz dlaczego? Bo jeśli on czy podejmuje jakąś decyzję, nawet w błahej sprawie masz mu być oparciem, murem i ostoją.

To, że nie lubisz sytuacji, kiedy robi z siebie buraka i że to nie wypada albo, że te paski były prosto i się za bardzo dowalał możesz mu powiedzieć sam na sam. Oraz że kolejnym razem go uszczypniesz w tyłek jak będzie pajacował i robił ci wstyd, natomiast musi wiedzieć, że cokolwiek się nie wydarzy – ty jesteś z nim.

Jeśli ona z przejęciem opowiada o dzieciach, że 5 raz w ciągu miesiąca była z nimi u lekarza to ty nie masz prawa mówić przy innych, że jest głupia i lata do przychodni w te i we w te z byle katarem. Jeśli lata i to z waszym dzieckiem to znaczy, że trzeba i że to z miłości. A ty masz w towarzystwie powiedzieć, że masz cudowną żonę, która tak dba o wasze dzieci. I wbij sobie to do głowy. Raz na zawsze.

Czy oznacza to, że masz być sztuczny? Nie. Znam takie pary, które w towarzystwie sobie ciumkają, miziają i papużkują, a w samotności rzucają w siebie chujami i kurwami. I to nie dla pikanterii w łóżku, ale na forum i to całkiem na poważnie. To nie chodzi o bycie fałszywym i na pokaz jacy jesteśmy cudowni wśród przyjaciół i jak macie nam zazdrościć. Chodzi o to, aby być pewnym, że jesteście jednością. Że w każdej sytuacji możesz być sobą, a druga osoba będzie to szanować i będzie ufać, że wszystko co robisz jest sensowne i przemyślane.

Jasne, jeśli rzuci takim tekstem, który położy cię na łopatki albo będzie kogoś obrażać masz prawo zareagować. Ale reagować tak, aby w żaden sposób nie poniżać i nie obrażać twojego partnera. Zwrócenie delikatnej uwagi tak aby się ogarnął, a ośmieszenie go jest totalnie odmienną sprawą.

Mam koleżankę, z którą sytuacja dla mnie jest dość niewygodna. To, że jej facet to buc to jedno, i że znoszę jego towarzystwo dla niej to inna bajka. Ale kiedy ostatnio pytam jej czemu dzisiaj jest taka cicha, a ona mi na to, że po co się będzie odzywać, skoro on zaraz zacznie się jej czepiać otworzyło mi scyzoryk w kieszeni. Jak to możliwe, że wychodząc z przyjaciółką oraz swoją połówką obawiasz się odezwać, żeby nie zostać wyśmiana? Coś tu ewidentnie jest nie halo.

I jedyny kierunek, na który można patrzeć w tym związku to kierunek drzwi.

Jeśli jesteś z osobą którą tłamsisz, szmacisz i pokazujesz jej maleńkość oraz brak inteligencji żeby poczuć się lepiej, pokazać swoją wyższość przed innymi ludźmi to:

a) jesteś kretynem,

b) nie zasługujesz na bycie z tą osobą,

c) prawdopodobnie nie zasługujesz na nikogo.

Jeśli z kolei jesteś tą tłamszoną osobą to jesteś masochistą. Jeśli z ust partnera słyszysz, że jesteś głupia to ma rację. Jesteś głupia, że jeszcze się znajdujesz w tym chorym układzie. Budowanie własnego ego na obrażaniu innej osoby, a zwłaszcza najbliższej pokazuje tylko i wyłącznie zakompleksienie i fakt, że na tą osobę zwyczajnie nie zasługujesz.

Związek to taki twór, który ma budować, umacniać i rozwijać. Nie ma odbierać wolności, pewności siebie i człowieczeństwa. W związku masz czuć się kochany, doceniany, rozumiany. Macie mieć wspólne flow. A całość musi być oparta na obopólnym szacunku.

Masz wiedzieć, że kiedy walczysz o szczeniaczki w schronisku to twoja połówka będzie ci przyklaskiwać, wspierać cię i akceptować psie zapachy dresu kiedy wracasz z wolontariatu. Masz być pewien, że kiedy podejmiesz decyzję, że rzucasz pracę tu i teraz to ona cię przytuli i powie, że cię wspiera i że jest pewna, że dobrze robisz. A ty masz chcieć tak postępować, aby jej zaufanie z każdym dniem rosło i było umacniane.

Związek to nie jest przymus. Bycie z osobą, z którą jesteś również nim nie jest. Związek jest wyborem. W dodatku t w o i m wyborem. Nikt nie wchodzi w niego za ciebie. Nikt nie wybiera za ciebie partnera. I nikt nie przeżyje życia za ciebie. Jeśli uważasz, że jest idiotą – zmień go. Ale nigdy, przenigdy nie próbuj wywyższyć się jego kosztem.

Jedyne co zrobisz to potwierdzisz fakt, że nie zasługujesz na niego.

A właściwie to na nikogo.

About Today

COMMENTS to Places and Plants Blog

  1. Zupełnie się zgadzam i to rzeczywiście ważny temat – rzadko poruszany.

    Ale tylko do tego momentu: ,,Masz być pewien, że kiedy podejmiesz decyzję, że rzucasz pracę tu i teraz to ona cię przytuli i powie, że cię wspiera i że jest pewna, że dobrze robisz…” i tak dalej.

    Bo czym innym jest wspieranie i lojalność – konieczna bezapelacyjnie. A czym innym podejmowanie pewnych decyzji i akceptowanie decyzji drugiego człowieka. Mogę kochać i wspierać partnera, ale jeśli mamy akurat chore dziecko, ja mam niestabilną pracę, a on postanawia rzucić pracę tu i teraz – to nie uważam, żeby moim obowiązkiem było wspieranie go w tym. To dosyć banalny i prosty do oceny przykład, ale jeśli chodzi o relację to wg mnie nie polega ona na poklepywaniu się nawzajem po plecach, ani na bezkrytycznym popieraniu/pochwalaniu wszystkiego, co robi partner.

    1. Bardzo dziękuję Ci za ten komentarz. Zgadzam się w pełni – nieprecyzyjnie wyraziłam swoją myśl lub zbyt skrótowo więc poprawię 🙂

  2. Jak bardzo się cieszę, że ten temat mnie nie dotyczy. Kamień z serca. Szczerze, nawet mi nie przyszło do głowy, że ktoś może chcieć świadomie i dobrowolnie wiązać się z osobą, która ma go za nic albo którą ma się za nic… Gdy w czymś nie widzę nadziei na przyszłość, to zmieniam swoją rzeczywistość.

  3. Świetny tekst, prawdziwy. Dla mnie w takich sytuacjach, gdy znajomi się tak zachowywali jest po prostu głupio, nie wiem jak się zachować, a to nie mi powinno być głupio przecież

  4. Myślę, że jedną z najgorszych rzeczy, którą możemy zrobić, to mówić źle o naszym partnerze w obecności innych osób. Bardzo ważny wątek poruszasz.

  5. Nawet jeśli mąż mnie czymś zdenerwuje, nie wyobrażam sobie zwracać mu uwagi czy też kłócić się przy innych. Takie rozmowy toczą się w cztery oczy.

Skomentuj Places and Plants Blog Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.